I Komunia Święta

W tym roku, 4 maja Wiktor i Walter mieli zaszczyt przystąpić do I Komunii Św. Uroczystość odbyła się w kościele św. Ignacego. Do komunii przystąpiła duża grupa dzieci, bo 18 w tym 9 chłopców. Po uroczystej mszy w której my rodzice też czynnie uczestniczyliśmy, udaliśmy się w skromnym gronie do restauracji w naszej okolicy. Chłopcy swoje prezenty rozpakowali jeszcze przed jedzeniem, dzięki czemu mogli zrobić takie ładne zdjęcia:) W pierwszej kolejności rozpakowali wszystkie karty i już byli zadowoleni z tego co dostali. To co dostali później, przerosło ich oczekiwania. Najważniejsze, żeby dzieci zrozumiały co się w ich życiu naprawdę wydarzyło.

Hände hoch!

Wczoraj o godzinie 21:15 ręce w górę podniosło 79 osób. Nikt się nie wstrzymał i nikt nie był przeciwny mojej kandydaturze na członka zarządu Turnverein Mainz Laubenheim. Jak na klub mający przeszło dwa i pół tysiąca członków jest to osiągnięcie które oprócz profitów niesie masę obowiązków. Jestem ciekaw czy moje pomysły uda mi się zrealizować, czy nie nartrafię na mur sprzeciwu. Rok jeszcze będzie ciężko, beton ustąpi za rok i nie będzie kandydował więcej. Będę się jednak starał moje pomysły przeforsować jeszcze podczas tej kadencji.

Wyrok?

Moje urodziny z jednej strony były bardzo udane, najlepsze w mojej czterdziestoletniej pamięci, z drugiej jednak bardzo dołujące. Cieszyłem się na wizytę u lekarza, bóle miałem dosyć mocne, marzyłem o jakimś wspomagającym zastrzyku czy czymś podobnym. Nie doczekałem się. Już na wstępie lekarz pokazał mi zdjęcia, które zostały podczas mojej operacji. Moja torebka stawowa wygląda jak mięso mielone, tak najtrafniej można to porównać. Nie wiem czy da się z tym cokolwiek zrobić, od lekarza dostałem tylko radę by zrezygnować z uprawiania sportów obciążających moje biodra. Taekwondo przede wszystkim.
Co teraz?

40 lat minęło

– „Upiekę tort” na piątek.
– „Nie, po co? Znowy słodkie…” tak mam, że woli silnej u mnie brak i wizja jedzenia tortu przez następne kilka dni nie przedstawiała sie zachęcająco.

Temat zamknęty myślałem…

W czwartek Sonia zaczęła jednak urzeczywistniać swój pomysł. Odpuściłem sobie narzekania. Postanowiłem jednak zaprosić na pomoc w skonsumowaniu Irene, Johannesa i Nillsa. Ci jednak odmówili, każdy miał jakieś ważne sprawy.

Mama przyszła jak byłem u lekarza, Janina przywitała mnie w dzwiach, uściskała… Niby nic takiego pomyślałem. W pokoju pod sufitem rozwieszona ozdoba urodzinowa (nie wiem jak się takie coś nazywa), na parapecie baterie napojów i pączki. Nadal nic nie podejrzewając zaczynałem się zastanawiać kto niby ma to wszystko zjeść i wypić?

Chłopakom zmontowałem gokarta, pojechali we dwójkę po mleko i jajka. Długo nie wracali więc zaczynaliśmy się denerwować. Tak około szesnastej wyjrzałem poraz kolejny przez okno i… Wreszczcie zrozumiałem co się święci.

Irene, Johannes, Nills najpierw. Później Edyta i Maks. Wszyscy z dziećmi. Dla Nillsa był to Kindergeburtstag, nic dziwnego sam ma 19 lat;-)

Prezenty dostałem przeróżne. Świetne wino od Kousów, kamień z brokatem i rysunki od Weroniki, świnkę skarbonkę od chłopaków, od mamy pięć dych i czekoladki przeciwstresowe, od Ultra Heroes bon z życzeniami cudownego powrotu do zdrowia.

Amazon_40Jahre

Bon już zrealizowałem.Amazon_40Jahre-Kopfhörer

W sobotę wpadł do mnie jeszcze Jacek i podarował mi miód półtorak. Pyszny:-)

Najlepszy jednak prezent zrobiła mi Sonia. Organizacja, przygotowanie, utrzymanie w tajemnicy tego przyjęcia. Udało się to jej wspaniale. Będę to długo pamiętał.

Hobbit 2

Choć gorączka przedświąteczna w pełni nie odmawiamy sobie przyjemności. Dzięki mojej mamie cała czwórka jest u niej, na całe szczęście, bo zatruli się czymś i to my mielibyśmy nieciekawą noc.

hobbit2Reklamy, godzina prawie. Trzeba nauczyć się przychodzić później do kina. Film moim zdaniem mógłby być dokończony, bo niegotowego nie powinno się dopuszczać do dystrybucji, ale kalendarz pewnie nie pozwolił na dopieszczenie szczegółów, które może tylko mi rzuciły się w oczy. Śmiechu było co niemiara, Jackson stanął na wysokości zadania. Sam śmieję się nieraz do łez czytając ten fragment książki.

Choinkę w tym roku zamówiliśmy przez internet, leżała do wczoraj na balkonie, przed chwilą postawiliśmy ją w pokoju. We wtorek dzieci ją ubiorą, dziś jeszcze piekły z babcią Ewą ciastka na nią.

Niesamowici chłopacy!

Bo z facetami to tak jest. Na codzień nie należy od nich za wiele wymagać, ale potrafią świetnie pozytywnie zaskakiwać. Natomiast kobitki są pomimo ciągłych starań są raczej schematyczne i łatwo przewidywalne. Czy nie? Walter potrafi zamknąć się w kuchni na dwie godziny i prosi żeby nie wchodzić, bo to ma być niespodzianka. W tym czasie sprząta i czyści tam wszystko jak szalony. Nie chodzi tylko o sprzątnięcie ze stołu, to jest tylko początek. Chodzi o to, żebym wieczorem nie narzekała, że mam jeszcze tyle do zrobienia. Wiktor natomiast na codzień wynosi śmieci, jak trzeba przywozi świeże mleko i jajka z gospodarstwa rolnego,  a co najlepsze, do tego przynosi ze szkoły najlepsze oceny. Wincent jak widzi, że chcę odpocząć, przyniesie nakrycie, przykryje i jeszcze się przytuli. A to wszystko za przykładem mojego najstarszego i najukochanszego mężczyzny. Wojtek codziennie piecze dla nas przepyszne chleby, bułki, bułeczki, jak trzeba to szyje, obecnie samochód sam naprawia, a do tego i całej reszty, której tu już nie wymienię bo tego jest tyle, pracuje. Cudowne są te chłopaki! A Weronika? To już jest osobny rozdział.

529. Hochheimer Markt

To wejdzie, lub już weszło nam w nawyk, że udajemy się do Hochheim by wymarznąć doszczętnie, pobrodzić w błocie i wydać za dużo pieniędzy.

Wczoraj udało się, że babcia Ewa nie szczędziła dzieciom przejazdów na karuzelach wszelakich. Kupowała im jedzenie, wyglądało to tak jak by nie jedli od tygodnia oraz opiekowała się nimi. Całą czwórką podczas naszej przejażdżki na tym monstrum:Hochheim-2013-Transformer

Oprócz typowego jarmarcznego jedzenia na środku placu rozlokowała się średniowieczna gastronomia. Tam udało nam się zjeść nietypowo. Na straganach, bardzo ciekawie urządzonych, zamiast soli i pieprzu królowały przyprawy ziołowe, pieczywo z nie przemysłowej mąki było pieczone na ogniu, całość prezentowała się ismakowała przednio!

Dzień był udany, wnioski na przyszły rok to jeszcze cieplej się ubrać oraz wyjść z domu ciut wcześniej. Sześć godzin to optymalny czas, podczas którego zaliczyć można atrakcje rozrywkowe i kulinarne.

To już dziesięć lat minęło!

Świętować nam się niestety nie udało. Trzeciego sierpnia byliśmy w Chorwacji na wakacjach, a z naszą czwórką to nie było za wesoło. Stres – dzieci, pogoda, namiot, ciągle jakiś problem, a do tego zdrowie nie dopisało. Szczęśliwi byliśmy, jesteśmy i mam nadzieję jeszcze długo będziemy. Ja mogę tylko Bogu dziękować za to, że spotkałam Wojtka na mojej drodze życia i obdarzył mnie swoją miłością i wspaniałą czwórką dzieci. Nikt nie jest doskonały. Ja jestem dumna ze swojego męża i życzę tylko sobie i Wojtkowi, aby mógł być dumny ze mnie i rodziny, którą ze mną założył. Kocham Cię Skarbie!

Ender’s Game 22:25

Gra Endera bilet
Ender’s Game

Cóż można powiedzieć? Film spektakularny, świetnie zagrany, efekty powalające…
Książka lepsza bo ma to wszystko co w filmie plus rozbudowane osobowości, powiązania pomiędzy bohaterami, które mają decydujący wpływ na głównego bohatera i historię trzymająca się po prostu kupy.
Szczęśliwi, którzy książek nie czytają.
Polecamy oczywiście ten film, z całego serca.:-)

Dziękujemy mojej mamie, że zaopiekowała się dziećmi podczas naszego wypadu:-D

To pisałem ja, Wojtek 😉

Ender’s Game

Już za chwileczkę, już za momencik wejdziemy do sali kinowej i porównamy świetną książkę z jej ekranizacją.

Jesień 2013

Jesień zaobserwowaliśmy już w czasie wakacji w Chorwacji. Ato był lipiec a nie sierpień, choć pogoda prześliczna a latka lecą, już wtedy zaczeliśmy o niej myśleć.

Dzisiaj już liście z prawie wszytkich drzew pospadały, mokro jest bez przerwy, dajemy jednak radę, nie poddajemy się jesiennej nostalgii.

Sonia znów musiała oddać pod nóż swoją stopę. Jak tak myślę intensywniej to w użyciu były również śrubokręt, młotek i dłuto…

Ostatnio zamieniliśmy dzieciom pokoje. Wiktor i Walter odrabiają teraz lekcje przy olbrzymim, trzy metrowym biurku. Zakasałem rękawy i nawoskowałem im blat z drewna niemający nic wspolnego z biurkami, które mieli wcześniej. Bardzo im się to podoba, mniejszy pokój również przypadł im do gustu.

Sonia  i ja zaczeliśmy aktywnie uczęszczać na badminton. Oprócz taekwondo, siłowni, aerobiku to dyscyplina, która daje nam najwięcej uśmiechu.

Wakacje, ach…

Tyle przygotowań, zakupów, pakowania, a to już po wakacjach. Zak (czyt. cak) i minęły. Pomimo wszystkich trudów jestem zdania, że to były udane wakacje. W końcu jest to czas kiedy należy być przygotowanym na szaleństwo i przygody. A z czwórką dzieci, pełnym zapału tatą, chcącą odpocząć mamą, pod namiotami – nie mogło być inaczej.

Skarbie, ogromnie Tobie dziękuję, że wybraliśmy się na ten „wypoczynek” wspólnie i tyle nauki i zabawy w to wniosłeś!

Cieszę się, że udało się nam zrobić wycieczkę do Plitvice Lakes National Park i zobaczyć część tego cudeńka, na dodatek z przygodami, tj. burzą i „wodospadem” z nieba. Poza tym oswajaliśmy sie z wodą i bogatym wybrzeżem naszego campingu na różnych wysokościach i głębokościach. Wierzcie, że codziennie było interesująco i ekscytująco!
A co najważniejsze, że tak smacznie sobie jedliśmy i smakowaliśmy Chorwackie specjały. Od rana pyszne wypieki i mleczne specjały, później dodatki tj. ajvar czy oliwki grały decydującą rolę, aż do wieczora kiedy można było się zrelaksować przy chorwackim piwie lub winie. Na miejscu mieliśmy też pyszną pizzę z pieca oraz owoce morza różnie przygotowane (jak kto lubi). Niestety zawiedliśmy się tym razem na owocach, które nie były tak słodkie i soczyste jak kiedyś.

Wojtek nas szczęśliwie oraz dzielnie zawiózł i przywiózł, co przy takiej ekipie wcale nie było łatwe. Bardzo dziękujemy kochanie!

Oby do następnego razu!

Ihre Bestellung bei bollerwagen.com

Logo

Hallo,

vielen Dank fuer Ihre Bestellung bei Bollerwagen Handwagen & Transportwagen – Bollerwagen.com Online Shop (Bestellnummer: 20379) am 20.07.2013 um 16:30.

Informationen zu Ihrer Bestellung:

Artikel Pos. Art-Nr. Menge Preis Summe
Bollerwagen Bubi 1 7014 1 64,95EUR 64,95 EUR
Bollerwagen Bubi

Versandkosten: 6,95 EUR
Gesamtkosten Netto: 60,42 EUR
Gesamtkosten Brutto: 71,90 EUR

Gewählte Zahlungsart: PayPal
PayPal ist der Online-Zahlungsservice, mit dem Sie in Online-Shops sicher, einfach und schnell bezahlen und das kostenlos.

Gewählte Versandart: Versand

Rechnungsadresse:

Lieferadresse:

Operacje – starość nie radość

Tak do mnie powoli dociera, że gdyby nie sport, ruch i świadomość kruchości zdrowia nie pisałbym tego tekstu. Na dzień dzisiejszy przede mną dwie operacje, jedna z nich podwójna.

Na prawej łydce wyszła mi taka nieładna gruba żyła na zewnątrz, trzeba ją zoperować. Tak nazywają to tutaj, choć ja sam uważam to za zabieg chirurgiczny, ale nie będę się przecież z lekarzem kłócić.
Poważniejszy problem mam z biodrami, dokładniej to z kośćmi udowymi, które to są za masywnie zbudowane i muszą być zeszlifowane przy stawie. Mam ból, miałem nadzieję od przeciążenia treningami, okazało się coś innego. Żeby uniknąć artrozy i umożliwić mi dalsze uprawianie taekwondo lekarz zaordynował operację. Jak się to skończy okaże się już niebawem. Terminy jeden za drugim. Tomografie w połowie miesiąca też mnie wyłączy na tydzień.

Tort dla Weroniki

Weronika dziś skończyła pięć lat. Babci też przybył roczek.

Weronika ostatnio dorosła, rozwinęła się znacznie, sprawia nam wiele radości. 2013-05-15–Weronika-babcia_Ewa-urodziny

Star Trek 2

Wróciliśmy z przedpremierowego pokazu najnowszego Star Treka. Tak jak pierwsza część J.J. Abramsa była zaskakująca tak kontynuacja wgniata w fotel. Cieszymy się. że mogliśmy zostawić dzieci z Ewą i w spokoju udać się tam, gdzie jeszcze  nie było żadnego człowieka;-)
S2

Walter waleczny

Dziś świętowaliśmy urodziny Wiktora i Wincenta na pływalni. Zaproszeni byli również Klara i Samuel z rodzicami oraz babcia Ewa. Frytki, lody i napój w zestawie urodzinowym w cenie urodzin do tego mieliśmy jeszcze ciastka i owoce. Głodny więc nie był nikt.

Kąpaliśmy się wszyscy, Ewa, Sonia Wiktor i Samuel poszli się wygrzać w saunie dodatkowo. Wincent i Weronika prawie cały czas przebywali w wodzie. Wincent w swoim kółku radził sobie świetnie, Weronika jakimś cudem przebiła jednego motylka, Walter za to musiał je zrzucić gdy zgodził się pójść ze mną na trampoliny.
Jako, że na najniższym podeście jest zamontowana na stałe trampolina trzeba z niej skakać czy się lubi czy nie. Ja nie lubię, bo nie umiem, Walter zdaje się być innego zdania.
Skoki na nogi są trudne, wpada się za głęboko pod wodę, woda wlatuje do nosa… Na głowę skakać zaproponowałem nieśmiało Walterowi spodziewając się oporu. Jakie było moje zdziwienie gdy posłuchał moich rad, zastosował się do nich i już pierwszy skok z brzegu basenu wykonał niemal bezbłędnie. Za chwilę już był na pierwszej trampolinie (1 m n p.w.) i skakał jak szalony. Najpierw pochwalił się Maksowi, później mamie, babci, Wiktorowi i Samuelowi.

Mieliśmy udane urodziny, szukamy czegoś dla Waltera i Weroniki teraz.