I Komunia Święta

W tym roku, 4 maja Wiktor i Walter mieli zaszczyt przystąpić do I Komunii Św. Uroczystość odbyła się w kościele św. Ignacego. Do komunii przystąpiła duża grupa dzieci, bo 18 w tym 9 chłopców. Po uroczystej mszy w której my rodzice też czynnie uczestniczyliśmy, udaliśmy się w skromnym gronie do restauracji w naszej okolicy. Chłopcy swoje prezenty rozpakowali jeszcze przed jedzeniem, dzięki czemu mogli zrobić takie ładne zdjęcia:) W pierwszej kolejności rozpakowali wszystkie karty i już byli zadowoleni z tego co dostali. To co dostali później, przerosło ich oczekiwania. Najważniejsze, żeby dzieci zrozumiały co się w ich życiu naprawdę wydarzyło.

Niesamowici chłopacy!

Bo z facetami to tak jest. Na codzień nie należy od nich za wiele wymagać, ale potrafią świetnie pozytywnie zaskakiwać. Natomiast kobitki są pomimo ciągłych starań są raczej schematyczne i łatwo przewidywalne. Czy nie? Walter potrafi zamknąć się w kuchni na dwie godziny i prosi żeby nie wchodzić, bo to ma być niespodzianka. W tym czasie sprząta i czyści tam wszystko jak szalony. Nie chodzi tylko o sprzątnięcie ze stołu, to jest tylko początek. Chodzi o to, żebym wieczorem nie narzekała, że mam jeszcze tyle do zrobienia. Wiktor natomiast na codzień wynosi śmieci, jak trzeba przywozi świeże mleko i jajka z gospodarstwa rolnego,  a co najlepsze, do tego przynosi ze szkoły najlepsze oceny. Wincent jak widzi, że chcę odpocząć, przyniesie nakrycie, przykryje i jeszcze się przytuli. A to wszystko za przykładem mojego najstarszego i najukochanszego mężczyzny. Wojtek codziennie piecze dla nas przepyszne chleby, bułki, bułeczki, jak trzeba to szyje, obecnie samochód sam naprawia, a do tego i całej reszty, której tu już nie wymienię bo tego jest tyle, pracuje. Cudowne są te chłopaki! A Weronika? To już jest osobny rozdział.

To już dziesięć lat minęło!

Świętować nam się niestety nie udało. Trzeciego sierpnia byliśmy w Chorwacji na wakacjach, a z naszą czwórką to nie było za wesoło. Stres – dzieci, pogoda, namiot, ciągle jakiś problem, a do tego zdrowie nie dopisało. Szczęśliwi byliśmy, jesteśmy i mam nadzieję jeszcze długo będziemy. Ja mogę tylko Bogu dziękować za to, że spotkałam Wojtka na mojej drodze życia i obdarzył mnie swoją miłością i wspaniałą czwórką dzieci. Nikt nie jest doskonały. Ja jestem dumna ze swojego męża i życzę tylko sobie i Wojtkowi, aby mógł być dumny ze mnie i rodziny, którą ze mną założył. Kocham Cię Skarbie!

Ender’s Game 22:25

Gra Endera bilet
Ender’s Game

Cóż można powiedzieć? Film spektakularny, świetnie zagrany, efekty powalające…
Książka lepsza bo ma to wszystko co w filmie plus rozbudowane osobowości, powiązania pomiędzy bohaterami, które mają decydujący wpływ na głównego bohatera i historię trzymająca się po prostu kupy.
Szczęśliwi, którzy książek nie czytają.
Polecamy oczywiście ten film, z całego serca.:-)

Dziękujemy mojej mamie, że zaopiekowała się dziećmi podczas naszego wypadu:-D

To pisałem ja, Wojtek 😉

Ender’s Game

Już za chwileczkę, już za momencik wejdziemy do sali kinowej i porównamy świetną książkę z jej ekranizacją.

Wakacje, ach…

Tyle przygotowań, zakupów, pakowania, a to już po wakacjach. Zak (czyt. cak) i minęły. Pomimo wszystkich trudów jestem zdania, że to były udane wakacje. W końcu jest to czas kiedy należy być przygotowanym na szaleństwo i przygody. A z czwórką dzieci, pełnym zapału tatą, chcącą odpocząć mamą, pod namiotami – nie mogło być inaczej.

Skarbie, ogromnie Tobie dziękuję, że wybraliśmy się na ten „wypoczynek” wspólnie i tyle nauki i zabawy w to wniosłeś!

Cieszę się, że udało się nam zrobić wycieczkę do Plitvice Lakes National Park i zobaczyć część tego cudeńka, na dodatek z przygodami, tj. burzą i „wodospadem” z nieba. Poza tym oswajaliśmy sie z wodą i bogatym wybrzeżem naszego campingu na różnych wysokościach i głębokościach. Wierzcie, że codziennie było interesująco i ekscytująco!
A co najważniejsze, że tak smacznie sobie jedliśmy i smakowaliśmy Chorwackie specjały. Od rana pyszne wypieki i mleczne specjały, później dodatki tj. ajvar czy oliwki grały decydującą rolę, aż do wieczora kiedy można było się zrelaksować przy chorwackim piwie lub winie. Na miejscu mieliśmy też pyszną pizzę z pieca oraz owoce morza różnie przygotowane (jak kto lubi). Niestety zawiedliśmy się tym razem na owocach, które nie były tak słodkie i soczyste jak kiedyś.

Wojtek nas szczęśliwie oraz dzielnie zawiózł i przywiózł, co przy takiej ekipie wcale nie było łatwe. Bardzo dziękujemy kochanie!

Oby do następnego razu!

Dziekujemy!

Dziękujemy!

Szczególnie babci Renacie, za wspólnie spędzone wakacje w Polsce, za gościnę w domu i zwariowany wyjazd nad morze, za wypoczynek i wsparcie. Bardzo dziękujemy Mamo, Babciu!

Dziękujemy bardzo za przemiła atmosferę, a przede wszystkim za pyszne jedzonko u  cioci Iwony i wujka Stasia. Oby do następnego razu! Zapraszamy do nas!

Również babci Ewie bardzo dziękujemy za pomoc w rozpoczęciu nowego roku szkolnego. Od soboty Weronika, a od wtorku również Wincent spędzają czas na ogródku u Ewy.

Jak ja Cię Kocham Skarbie!

Dziewięć lat minęło, nie wiem jak. Szybko. Dzieci, dzieci i jeszcze raz dzieci. Wspaniała czwórka ślicznych i zdrowych dzieciaczków. W głowach jeszcze im się poukłada. A ja jestem taka szczęśliwa. Przede wszystkim dlatego, że jesteś. Po za tym, że jesteś taki jaki jesteś. To cudownie, że jesteś dla nas i z nami. To wspaniale, mieć Ciebie u swojego boku.

Dziękuję Tobie Serduszko za te piękne i szalone 9 lat 🙂

Proszę o więcej, duuuużo więcej!

Twoja żona Sonia

Zderzenie z rzeczywistością

Sam przejazd z Mainz do Poznania nie był taki zły.. Noc w pociągu przynajmniej przespaliśmy, a na Piątkowo zajechaliśmy tramwajem bez problemu. W Poznaniu było upalnie i ciężko mi było się zabrać za załatwianie spraw. Najpierw stomatolog, później urzędy. Tu dopiero okazało się jak jest „wesoło”. Na wszystko trzeba mieć czas i kasę, a przede wszystkim cierpliwość do urzędniczej „uprzejmości”. Nadal nie wiem co się uda, a co nie. Wyjazd nad morze to dopiero ciężka przeprawa, jak za „starych, dobrych czasów” – kto pierwszy ten lepszy. Po takiej podróży miejsce (domek, ośrodek), w którym spędzimy cały następny tydzień, nie wydaje się już taki zły.
Niestety pogoda nas nie rozpieszcza, wprost nieprzyjemnie doświadcza.

Wspólne trenowanie

Dzisiaj, już oficjalnie, wspólnie z chłopakami byliśmy na czwartkowym treningu. Chłopacy dostali w kość, musieli nieźle gonić. Wiktor napompował najwięcej, jego pomysły przechodzą wszelkie wyobrażenie. Walter jakoś się odnajduje, ma on jednak większe doświadczenie bo chodzi ze mną na Wettkampf, a tam już nie ma żartów.

W tym roku czeka nas jeszcze możliwość kilkukrotnego przystąpienia do egzaminów. Mam nadzieję, że chłopakom uda się nieco ·”dorosnąć”. Zielony pas to już poważna sprawa.

Dzisiaj, jutro …

Ździebełko-Ciepełko
 
Wiem, że miłość jest udręką
Bo się wszystkiego od niej chce
Ja pragnę mało, malusieńko
A właściwie jeszcze mniej

 

Ździebełko ciepełka
W codziennych piekiełkach
W wyblakłym na szaro obłędzie
Różowa perełka, ździebełko ciepełka
Znów wiem, że jakoś to będzie

 

Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
I biedne się czuje, niczyje
Ciepełka ździebełko
Ździebełko ciepełka
Wystarczy i wszystko przemija

 

Ździebełko ciepełka
Diamencik ze szkełka
Czułości kropelka na listku
Ciepełka ździebełko
Tkliwości światełko
W twych oczach wystarczy za wszystko

 

Nie chcę wichrów, burz, nawałnic
Uczuć, w których spalę się
Jesteśmy przecież łatwopalni
Dla mnie najważniejsze jest:

 

Ździebełka ciepełka…
 
Jonasz Kofta

9 Kup

Walter 9 Kup

Walter i Wiktor przeżyli dziś swój pierwszy w życiu egzamin. Emocje dla każdego, zarówno dzieci jak i dla nas.

Wikto 9 Kup

Walter podczas egzaminu miał niesamowitą tremę, ciekaw jestem ile czasu zajmie mu zaadaptowanie się do takiego stresującego przeżycia. Wiktor poradził sobie śpiewająco. Myślimy w jakiś sposób zaadaptować miejsce na możliwość ćwiczenia. Przed nami więc trochę wydatków. Teraz mają jeszcze trudniejsze zadanie, nie wiem czy się uda, ale warto spróbować. Za dwa mesiące nastepny egzamin. Jeśli chociaż Wiktor go zda będziemy uradowani. Dla Wiktora bardzo ważne jest, by w drugim półroczu mógł uczęszczać na zajęcia w polskiej szkole w swojej grupie. Jak na razie to my musimy z nim przerabiać materiał jak i odrabiać lekcje.

Roczek Wincenta

Dzisiaj na ogródku w Finthen wyprawiliśmy Wincentowi pierwsze urodziny. Tak, to był piękny dzień. Były babcia Renata, babcia Ewa, ciocia Janina i Edyta – matka chrzestna Wincenta z rodziną. Były prezenty, dobra pogoda, pyszny tort, mięsko z grilla i zabawa. Wiktor dał swój pierwszy koncert na pianinie a Ewa zabawiała dzieci rytmiką. Najważniejsze, że Wincent dobrze się bawił. Jako najmłodszy z czwórki rodzeństwa nadzwyczajnie sobie z pozostałą trójką radzi.

Wielkanoc, pierwsze dwa kroki, drugi ząbek

Święta Zmartwychwstania Pańskiego spędziliśmy miło w gronie rodzinnym. Dzieci były uradowane z prezentów na zajączka z których wszyscy skorzystamy. Słodkości i pyszności też nie zabrakło, choć mogło być lepiej. W pierwszy dzień świąt obejrzeliśmy fajny film, w drugi zaliczyliśmy ciekawy spacer. Mam nadzieję, że duchowo Wielkanoc nas wszystkich wzbogaciła. Dla Wincenta to była znakomita okazja, żeby postawić i pokazać nam swoje pierwsze dwa kroki. I choć będzie teraz świętował swoje pierwsze urodziny, to może się pochwalić już dwoma ząbkami. A ma ku temu wiele okazji, bo uśmiech mu nie znika z twarzy.

7 urodziny Wiktora

100 lat, 100 lat, niech żyje, żyje nam,… zaśpiewaliśmy dziś od rana Wiktorkowi z okazji jego siódmych urodzin. Zresztą taką pobudkę sobie zażyczył Wiktor. Dzisiaj świętuje w szkole, w piątek w Horcie / przedszkolu, a niedzielę w gronie rodzinnym w Finthen. Noo taki kraj, taki obyczaj.

Wiktorku,
życzymy Ci wiele uśmiechu nie tylko do wtorku,
bo pogodna buzia jest śliczna jak róża.
A że nauka to wielka sztuka,
niech Ci sprzyja jak dotąd, aż po ostatniego wnuka.

Kochający Cię rodzice i rodzeństwo

Wiosna

Oj piękny to czas, piękny. Wszysko kwitnie, budzi się do życia, jest ciepło. A u nas, podobnie. Dzieci rosną, rozwijają się dobrze, a my spieszymy się, żeby za nimi nadążyć. Wiktor i Walter zaczęli trenowć Taekwondo. Chłopakom się podoba, a nam jeszcze bardziej. Poza samą sztuką uprawiania sportu, tego sportu, tu liczy się jeszcze i przede wszystkim dyscyplina. Tego nam trzeba! A zabawę i przyjemność ze spotkania z kolegami i koleżankami też mają. Weronika 01 kwietnia rozpoczyna przedszkole całodniowe. Hurra! To dobrze dla niej z uwagi na kontakt z dziećmi, naukę języka i ruch, a dla mnie jeszcze lepiej. Teraz z Wincencikiem, który raczkuje jak szalony i pewnie wkrótce ruszy na dwóch kończynach, będziemy mieli więcej czasu dla siebie. A ja mam nadzieję bardziej zadbać o mieszkanie i nie tylko.
Wrótce rozpoczynamy wielkie urodzinowe świętowanie. Pierwszy Wiktor 6 kwietnia obchodzić będzie 7 siódme urodziny. Następnie 29 kwietnie będzie 1 roczek Wincenta. W maju Walter 9 dziewiątego, a Weronika 15 piętnastego mają swoje urodziny. Jak było, napiszemy później.

Święta były i to nie jedne

Ale mamy tyły. Święta Bożego Narodzenia obchodziliśmy w licznym, rodzinnym gronie. Tydzień przed ich rozpoczęciem, przyjechała moja mama, Renata, a Ewa wraz z Janiną dojeżdżały do nas w Wigilię oraz I i II Święto. Atmosferę mieliśmy udaną, padał śnieg, przygrywały kolędy, chodziliśmy na msze, na sanki, ale z jedzeniem niestety przesadzliśmy. Było przesmacznie ze stekami z tuńczyka, barszczem, karpiem w słodkim sosie Ewy, kapustą z grzybkami, makiełkami, piernikiem, kaczką, kurczakiem z dynią dla dzieci oraz słodkościami od Renaty i tradycyjnie ciastkami Ewy. Prezentów była cała masa pod choinką. Najwięcej dla dzieci, bo one najbardziej się cieszą z niespodzianek w paczkach.

Jednak jak już wspomniałam, nie jedne święta już minęły. Jak co roku, urodzinowe świętowanie rozpoczął 17 stycznia Wojtek.

Moc życzeń; radości życia w wierze i miłości, całusów i uścisków od najbliższych!

Pierwsze urodziny w roku

obchodzi Wojtek. 17 stycznia, czyli w niedzielę skromnie, w rodzinnym gronie świętowaliśmy. Niestety uczty smakowej nie było, wręcz przeciwnie – porażka na całego. Bardzo mi przykro z tego powodu. Przepraszam. Nastęnym razem zrobimy to fachowo, po polsku, czyli kiełbacha itp. polskie jadło. Tort…może na zamówienie.
Tak czy siak, żyj nam Skarbie zdrowo ponad 100 lat!