Boże Narodzenie 2012

Co to były za święta…
Przed wigilią dopadły nas wszystkich rozmaite choróbska, jak to piszę to Sonię ciągle coś trzyma. (Tak naprawde, to  przed swietami nie było czasu na chorowanie, bo przygotowania trwały pełna para. Dopiero po swietach, kiedy opadły emocje poczułam, ze jestem chora).

Swieta były u nas bardzo bogate w gosci i prezenty. Najwieksza radosc sprawiła nam wizyta mojej siostry Kingi. Mielismy okazje razem spedzic troche czasu, niektorzy poznac sie, a niektorze poznac sie troche lepiej. Kinga chetnie pomagała mi w kuchni (za co bardzo dziekuje!), ale najchetniej to chyba spedzała czas z dziecmi, a szczegolnie z Weronika (przypadły sobie do gustu). Dzieki zyczliwosci Kinga z mama mogły mieszkac u Ewy, a przy tej okazji zwiedzic troche Mainz. Było miło, wesoło i rodzinnie. Dzieki wielu fajnym prezentom do dzisiaj jest wesoło.

KategorieMy