Walter waleczny

Dziś świętowaliśmy urodziny Wiktora i Wincenta na pływalni. Zaproszeni byli również Klara i Samuel z rodzicami oraz babcia Ewa. Frytki, lody i napój w zestawie urodzinowym w cenie urodzin do tego mieliśmy jeszcze ciastka i owoce. Głodny więc nie był nikt.

Kąpaliśmy się wszyscy, Ewa, Sonia Wiktor i Samuel poszli się wygrzać w saunie dodatkowo. Wincent i Weronika prawie cały czas przebywali w wodzie. Wincent w swoim kółku radził sobie świetnie, Weronika jakimś cudem przebiła jednego motylka, Walter za to musiał je zrzucić gdy zgodził się pójść ze mną na trampoliny.
Jako, że na najniższym podeście jest zamontowana na stałe trampolina trzeba z niej skakać czy się lubi czy nie. Ja nie lubię, bo nie umiem, Walter zdaje się być innego zdania.
Skoki na nogi są trudne, wpada się za głęboko pod wodę, woda wlatuje do nosa… Na głowę skakać zaproponowałem nieśmiało Walterowi spodziewając się oporu. Jakie było moje zdziwienie gdy posłuchał moich rad, zastosował się do nich i już pierwszy skok z brzegu basenu wykonał niemal bezbłędnie. Za chwilę już był na pierwszej trampolinie (1 m n p.w.) i skakał jak szalony. Najpierw pochwalił się Maksowi, później mamie, babci, Wiktorowi i Samuelowi.

Mieliśmy udane urodziny, szukamy czegoś dla Waltera i Weroniki teraz.

Całkiem zieloni

12:16 Na początek formy, zaczynają biali,
12:28 żółci,
12:31 Wiktor całkiem dobrze,
12:33 Walter chłopak ma stres, sześć lat ma, super więc;-),
12:38 Peter podnosi ciśnienie,
12:40 pisanie w komórce odmawia współpracy.

Dalej standardowo Einschtittkampf, chłopacy nie razem ale dobrze. Ja dziś również wychodziłem na matę jako partner dla Johannesa i udało się nam dobrze zaprezentować.

Selbstverteidigung to porażka, coś nad czym należy się skupić i pracować. Chłopacy może coś tam przyswoili, ale pokazać się na egzaminie nie potrafili za bardzo. Ja odstawiłem istny teatr z Johannesem. Niestety nic oprócz doświadczenia nie zmusiło mnie do padnięcia na kolana.

Jestem już w domu i przede mną leżą dwa dyplomy potwierdzające zdany egzamin na 6 Kup.

Gratulacje!!!

Trzy cyfry

Wczoraj, przygotowany jak nigdy jeszcze, zdałem egzamin na zielony pas. Przygotowywałem się z Johannesem, mieliśmy opracowany scenariusz, udało się nam nawet zadziwić widownię. Nie udało mi się bezproblemowo przejść obu form, pierwszą totalnie spaliłem dodając elementy, które się w niej nie znajdują, a trzecią formę musiałem powtarzać. Ale za drugim już razem poszło mi bardzo dobrze!
Od dzisiaj obowiązuje ścisły reżim, codziennie będę cwiczył czwartą formę, ale też co kilka dni będę sobie wbijał do pamięci trzy pierwsze, żeby się nie powtórzyła sytuacja z wczorajszego egzaminu.
Czwarta forma wygląda tak:
httpv://youtu.be/SaMvd7QXEIE

Odchudzam się, idzie mi całkiem dobrze. Nie odmawiam sobie niczego! Myślę, że to już ostatni tydzień, w którym waga pokazała trzycyfrowy wynik! Jeśli wkrótce nie zobaczę dwóch dziewiątek to będzie tylko znaczyło, że Sonia znów podawała kolację za późno, albo ja nie dotrzymałem zasady nie jedzenia po osiemnastej.
Czuję się bardzo dobrze do czasu kiedy udając się do garderoby po spodnie stwierdzam, że wszystkie są mi za duże! A tak niedawno kupiłem cztery pary! Sam pasek wymaga wywiercenia następnej już dziury. Cieszyć się czy martwić? (Pytanie retoryczne)

Walter prosi mnie o lekcje, też chce zdać egzamin na zielony pas. Szkoda tylko, że oboje nie rozumieją o co chodzi z tym całym taekwondo.

Polderlauf 2012

Jesteśmy po!
Losowanie numerów okazało się szczęśliwe dla Waltera. Przebiegłem trasę dla niego. Różnica prawie żadna, ale zawsze coś przybiec przed Raymonem czy Peterem.
Oczywiście postaram się zgłosić ten problem u źródła.
Czasy:
Wiktor 0:31:33
Wojtek 0:32:13
Walter 0:32:32
Nie ma się tu co rozpisywać o wyniku, bo jest jaki jest, ale ciekawe spostrzeżenia się nasuwają po takim przeżyciu. Łatwiej się biegnie gdy ma się takie towarzystwo. Jeśli pada, to lepiej się biega. Kałuża za 15 metrów? Nie ma szansy by ją ominąć!
Wiktor pokazał sie z dobrej strony, jestem pod wrażeniem. Wspominał nawet, że chciałby częściej brać udział w takich biegach. Zobaczymy co da się zrobić.
Walterowi powinienem wcześniej powiedzieć, że to są zawody. Miał do mnie później pretensje, powiedział że biegłby szybciej… Ja wiedziałem ale szybciej bym nie pobiegł i tak. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę miał kilka kilogramów mniej do niesienia i nie będę się skarżył na bóle tu i tam.

Przed startem:

zdjęcie wykonane Sonii smartfonem

Wspólne trenowanie

Dzisiaj, już oficjalnie, wspólnie z chłopakami byliśmy na czwartkowym treningu. Chłopacy dostali w kość, musieli nieźle gonić. Wiktor napompował najwięcej, jego pomysły przechodzą wszelkie wyobrażenie. Walter jakoś się odnajduje, ma on jednak większe doświadczenie bo chodzi ze mną na Wettkampf, a tam już nie ma żartów.

W tym roku czeka nas jeszcze możliwość kilkukrotnego przystąpienia do egzaminów. Mam nadzieję, że chłopakom uda się nieco ·”dorosnąć”. Zielony pas to już poważna sprawa.

Pierwszy egzamin w 2012

Obolały, bo cztery razy w tygodniu na treningu, przystąpiłem wraz z chłopakami do pierwszego dla mnie egzaminu z Taekwondo.

Zdaliśmy wszyscy. Wogóle wszyscy zdali, bo nie przystępuje do egzaminu ktoś, kto nie ma 100% pewności, że zna temat. Nikt nie będzie przecież wyrzucał pieniędzy w błoto.

Nowe pasy już zakupione, tylko pewie przyjdą pod koniec tygodnia. Ważne, że tanio!

Pod koniec kwietnia następny egzamin. Dla chłopaków to już ostatni taki łatwy krok, bo od 6 Kup (Kupa, Kupu?) kończą się żarty a zaczyna poważne trenowanie. Tak jak Wiktor z zachowania na taekwondo w skali 1 / 10 spisuje się na 5 to dla Waltera ta skala zaczyna się na za wysokim poziomie. Ja sam też święty nie jestem.

Poniżej to, co na następnym egzaminie.

httpv://youtu.be/2z4Xyag8xy8

Wiktor gra dla świętego Mikołaja

Wczoraj byłem z Wiktorem i Weroniką na wigilii w polskiej szkole. Kulminacją była oczywiście wizyta św. Mikołaja. Dzieci miały wcześniej możliwość zagrania na pianinie, chętni zaprezentowali swoje umiejętności. Wiktor nie chciał. Gdy jednak Mikołaj zapytał czy ktoś chciałby zaprezentować się jemu, Wiktor wyrwał się jak oparzony i zagrał „Jingle bells”. Nie chcąc popełnić błędu, grał bardzo powoli. Udało mu się i Mikołaj obdarował go dodatkową paczką słodyczy.
To pierwszy raz, gdy Wiktor wystąpił przed publicznością grając na pianinie!

Listopad – po krótce o wszystkim

Wiktora i Waltera czeka egzamin na żółty pas Taekwondo. Przygotowania idą pełną parą, lewa z prawą mylą się Walterowi bez przerwy. Wyimaginowany przeciwnik nie daje się utrzymać w wyobraźni, no chyba że rzeczywiście jest na dwa metry szeroki i twarz ma nieco z boku.

Sonię czeka operacja a potem rekonwalescencja. Już w czwartek „idzie” pod nóż, potem na dwa dni do szpitala. Renata przyjedzie by nam pomóc. Dzieci już się cieszą i od dwóch tygodni kilka razy dziennie pytają kiedy przyjedzie babcia Renata?

W naszej Turn Vereinie doszło kilka pozycji w związku z wybudowaniem nowej hali. Zaczęli chłopacy uczęszczać na slackline, tak dla rozrywki po treningu taekwondo w środy.

10 lat a my dopiero się wkręcamy

To był dobry pomysł, że chłopacy zaczęli zabawę w taekwondo. Widać już postępy w zachowaniu, samodyscyplina weszła im także do słownika.

Taekwondo ma już długą tradycję tu w Laubenheim. Dziś odbyło się świętowanie dziesięciolecia oddziału Taekwondo przy Turnverein.

Nie wiem co by się musiało stać, żebyśmy kiedyś zdążyli na czas się zebrać i dotrzeć na miejsce. Spóźniliśmy

się 45 minut, całe szczęście nie ominęło nas nic wielkiego. Może ktoś opowiadał o tych dziesięciu latach, a może pito szampana.

Znaleźliśmy sobie miejsce do siedzenia, dzieci poszły się bawić, my mogliśmy sobie strzelić piwko. Ja poszedłem robić zdjęcia,

 

Sonia pogadała ze znajomymi. Aparat staje się moim dobrym znajomym, rozumiemy się coraz lepiej, efektem czego są całkiem udane zdjęcia. Oto próbka.

Pojedliśmy smacznie, mięsiwa było co niemiara, sałatkę również przynieśliśmy, znikła szybko. Na koniec odbyły się konkursy na najszybsze pochłonięcie Dickmansa. Weronika również została zaproszona do współudziału. Sonia przetłumaczyła Weronice reguły zabawy, trener jako wodzirej spisał się fantastycznie. Nastąpił start dla wszystkich… oprócz Weroniki, która nie mogła pojąć jak ma jeść nie używając rąk. Przegrała z kretesem. W kategorii wiekowej 5-7 Wiktor zdeklasował konkurencję i otrzymał dodatkowy los na Tombolę. Losowane odbyło się pod koniec i było prześmieszne. Każde dziecko wyszło z ogromnym naręczem prezentów (z grubsza licząc każde takie naręcze warte było 20€). Wiktor miał dwa losy więc i otrzymał dwie porcje.

Jesteśmy pod wrażeniem tej imprezy. Było świetnie zarówno dla dzieci jak i dla nas.

Ojciec-dziecko-dzień

Dziś wraz z całą trójką poszliśmy na organizowany cyklicznie Vater-Kind-Tag. Oczywiście jest to impreza przy grillu, której celem jest… Nie mam pojęcia co!

Najważniejsze, że dzieci spożyły po kiełbasie, bule, sałatce, kiełbasie, rybie i ciachu. Weronika wykorzystała nieuwagę swojego wychowawcy i zgarnęła jeszcze dodatkową byłę z mięsem. Zabrałenm jej tę bułkę, mięso pochłonęła.

Jutro idziemy na grilla do TV. Relacja już jutro!

9 Kup

Walter 9 Kup

Walter i Wiktor przeżyli dziś swój pierwszy w życiu egzamin. Emocje dla każdego, zarówno dzieci jak i dla nas.

Wikto 9 Kup

Walter podczas egzaminu miał niesamowitą tremę, ciekaw jestem ile czasu zajmie mu zaadaptowanie się do takiego stresującego przeżycia. Wiktor poradził sobie śpiewająco. Myślimy w jakiś sposób zaadaptować miejsce na możliwość ćwiczenia. Przed nami więc trochę wydatków. Teraz mają jeszcze trudniejsze zadanie, nie wiem czy się uda, ale warto spróbować. Za dwa mesiące nastepny egzamin. Jeśli chociaż Wiktor go zda będziemy uradowani. Dla Wiktora bardzo ważne jest, by w drugim półroczu mógł uczęszczać na zajęcia w polskiej szkole w swojej grupie. Jak na razie to my musimy z nim przerabiać materiał jak i odrabiać lekcje.

7 urodziny Wiktora

100 lat, 100 lat, niech żyje, żyje nam,… zaśpiewaliśmy dziś od rana Wiktorkowi z okazji jego siódmych urodzin. Zresztą taką pobudkę sobie zażyczył Wiktor. Dzisiaj świętuje w szkole, w piątek w Horcie / przedszkolu, a niedzielę w gronie rodzinnym w Finthen. Noo taki kraj, taki obyczaj.

Wiktorku,
życzymy Ci wiele uśmiechu nie tylko do wtorku,
bo pogodna buzia jest śliczna jak róża.
A że nauka to wielka sztuka,
niech Ci sprzyja jak dotąd, aż po ostatniego wnuka.

Kochający Cię rodzice i rodzeństwo

100 dni Wiktora

Jutro (jeden raz spać i będzie) Wiktor po raz setny przejdzie przez drzwi budynku szkoły.

    Czego się przez ten czas nauczył pytam stojącego obok mnie Wiktora.

  • Liczyć,
  • pisać (ale nie dużo),
  • czytać (ale nie tak bardzo dużo),
  • nauczyłem się w Horcie grzecznym być,
  • ładnie jeść przy stole,

Potwierdzam. Wszystko się zgadza. W Horcie grzeczny a w szkole to już nie za bardzo. Czyta świetnie po polsku i niemiecku. Liczy dobrze, przymuszany poniekąd do grania w gry edukacyjne.

Mikołaj 2010

Ale się dzisiaj działo!!!
Wiktor na przedstawienie, Walter i Weronika do przedszkola, ja do Zulassungstelle wy- i zarejestrować samochody. Sonia przyjmowała moją mamę z prezentami, Renata przyjechała – z prezentami – i zostanie jakiś czas. Ja pojechałem pociągiem do Kolonii po samochód. Dawno nie miałem okazji tak długo czytać Pochłonąłem całą książkę („Miasto na górze” Bułyczowa), podróż minęła bardzo szybko. Przed godziną wróciłem naszym nowym Voyagerem.
Dzieci po dzisiejszym dniu padły, każdy dostał masę prezentów. Walter dostał do kompletu Buzza Lightyera, Weronika w pełni wyposażoną kuchnię, Wincent pierwszy komplet autek. Słodyczy tony po dzisiejszym dniu! Rewe pokazało się z najlepszej strony – zapakowali dzieciakom do kozaków tylko owoce!
Wiktor już chyba jutro przeniesie się do naszej byłej sypialni, czeka tam już na niego nowe łóżko. Biurko zakupione na ebaju odbiorę jutro. Można powiedzieć, że ma komplet.

Wiktor już czyta

Dziś pojechaliśmy najpierw z Walterem do Logopedy, później na katechezę – Walter a do szkoły – Wiktor.
W czasie, kiedy Walter pod nadzorem pani doktor analizował różnicę pomiędzy F a W, Wiktor zaczął po raz kolejny czytać swoją pierwszą książkę czyli „Bu und Bä bekommen Besuch”. Spodziewałem się ciężkiej przeprawy. Nie doczekałem się. Wiktor jak gdyby nigdy nic przeczytał całą książkę od deski do deski w nie więcej niż pół godziny. Teraz pozostaje już tylko uzmysłowienie mu, jakie zalety ma czytanie książek. U niego jak i u Waltera zasób słów niemieckich jest ograniczony.

Pierwsza książka

Wiktor właśnie zasiadł obok w fotelu i czyta swoją pierwszą, samodzielnie wypożyczoną z biblioteki, książkę.
Nie tak dawno dukał literka po literce w żółwim tempie a dziś to tempo nabrało tempa.
Teraz na tapecie mamy pojmowanie tekstu. Nie jest to, jak się okazuje, takie łatwe.
Nie jest łatwe również skupienie się na więcej niż jednym zdaniu.
Zdałem relację ze stanu na dzień dzisiejszy. Do następnego razu!

Jesień idzie, nie ma na to rady…

Kartony zaliczyły już przejażdżkę z piwnicy do mieszkania i z powrotem. Szafy wypełniły się odpowiednimi rzeczami na taką pogodę.
Wiktor nie ustaje w poszukiwaniach zaginionej w szkole kurtki, Weronika nadal aklimatyzuje się w przedszkolu.
Mnie dopadł jakiś ból gardła i ogólne osłabienie, Weronika i Wincent przechodzą to jakoś łagodniej.
Jeśli w sobotę nie będzie padać to zaliczymy w Finthen poprawiny zakończenia sezonu grillowego. Mama kupiła sobie rower i trzeba go poskręcać.  Renata jutro zawita do nas na tydzień w drodze do pracy.
My przygotowujemy się do przeniesienia się do innego pokoju. Musimy zwolnic sypialnię i zaadaptować ją na pokój dla Wiktora i Wincenta. Czekamy tylko na dostawę łóżka, zastanawiamy się jeszcze nad biurkiem.