Niesamowici chłopacy!

Bo z facetami to tak jest. Na codzień nie należy od nich za wiele wymagać, ale potrafią świetnie pozytywnie zaskakiwać. Natomiast kobitki są pomimo ciągłych starań są raczej schematyczne i łatwo przewidywalne. Czy nie? Walter potrafi zamknąć się w kuchni na dwie godziny i prosi żeby nie wchodzić, bo to ma być niespodzianka. W tym czasie sprząta i czyści tam wszystko jak szalony. Nie chodzi tylko o sprzątnięcie ze stołu, to jest tylko początek. Chodzi o to, żebym wieczorem nie narzekała, że mam jeszcze tyle do zrobienia. Wiktor natomiast na codzień wynosi śmieci, jak trzeba przywozi świeże mleko i jajka z gospodarstwa rolnego,  a co najlepsze, do tego przynosi ze szkoły najlepsze oceny. Wincent jak widzi, że chcę odpocząć, przyniesie nakrycie, przykryje i jeszcze się przytuli. A to wszystko za przykładem mojego najstarszego i najukochanszego mężczyzny. Wojtek codziennie piecze dla nas przepyszne chleby, bułki, bułeczki, jak trzeba to szyje, obecnie samochód sam naprawia, a do tego i całej reszty, której tu już nie wymienię bo tego jest tyle, pracuje. Cudowne są te chłopaki! A Weronika? To już jest osobny rozdział.

529. Hochheimer Markt

To wejdzie, lub już weszło nam w nawyk, że udajemy się do Hochheim by wymarznąć doszczętnie, pobrodzić w błocie i wydać za dużo pieniędzy.

Wczoraj udało się, że babcia Ewa nie szczędziła dzieciom przejazdów na karuzelach wszelakich. Kupowała im jedzenie, wyglądało to tak jak by nie jedli od tygodnia oraz opiekowała się nimi. Całą czwórką podczas naszej przejażdżki na tym monstrum:Hochheim-2013-Transformer

Oprócz typowego jarmarcznego jedzenia na środku placu rozlokowała się średniowieczna gastronomia. Tam udało nam się zjeść nietypowo. Na straganach, bardzo ciekawie urządzonych, zamiast soli i pieprzu królowały przyprawy ziołowe, pieczywo z nie przemysłowej mąki było pieczone na ogniu, całość prezentowała się ismakowała przednio!

Dzień był udany, wnioski na przyszły rok to jeszcze cieplej się ubrać oraz wyjść z domu ciut wcześniej. Sześć godzin to optymalny czas, podczas którego zaliczyć można atrakcje rozrywkowe i kulinarne.

Tort dla Weroniki

Weronika dziś skończyła pięć lat. Babci też przybył roczek.

Weronika ostatnio dorosła, rozwinęła się znacznie, sprawia nam wiele radości. 2013-05-15–Weronika-babcia_Ewa-urodziny

Adwent 2012

  Adwent czas zacząć!

To jest nasz kalendarz adwentowy. Kieszonki są jednak za małe więc sprawę rozwiązaliśmy za pomocą kuponów. Z bilecikiem z imieniem i datą do rodziców rano i niespodzianka zostaje wydana. Podoba się dzieciom takie rozwiązanie więc wszystko w porządku. Cieszy, bo mieliśmy obawy. Babcie się zobowiązały do wypełnienia kalendarza. Renata już wypełniła magazyn dla 15 kieszonek. Ewa obiecała resztę.

Mikołaj w ferajnie w poniedziałek, we czwartek w kościele. W sobotę Janina przyjdzie do nas byśmy my mogli pójść świętować w kręgu taekwondo.

Pierniki już upiekliśmy. Teraz leżakują aby nabrać wilgoci. Dwa miesiące roboty przy nich, ale efekt nieziemski! W przyszłym roku jeszcze wcześniej musimy się za nie zabrać tak, żeby pierniczki były już gotowe na początku adwentu. Jest kilka osób, które zasługują by im sprezentować paczuszkę z ciastkami.

Tort i babka co nie wszystkim smakowała

Dziś uczciliśmy Sonii urodziny. Każdy na swój sposób.

Sonia w domu zaplanowała, posprzątała, ugotowała, upiekła, udekorowała. Dzieci dwa tygodnie strzegły dostępu do swoich biurek, w których to skrzętnie pod kierownictwem artystycznym Wiktora, przygotowywały różne rysunki dla Mamy. Renata i Ewa przyjechały z prezentami, Janina nawet po ciężkim dniu w szkole przyjechała przed osiemnastą. Ja sam to niczym szczególnym się nie wykazałem oprócz pojechania na zakupy, ale nie jest to łatwa sprawa u nas więc trochę mnie to tłumaczy.

Tort jagodowy był przepyszny i każdy zjadłby jeszcze trochę… Babka orzechowa to nie rzecz dla wszystkich (patrz: Walter, Wincent i ja). Walterowi również nie przypadło do gustu kakao z piankami (w kokosowych wiórkach obtoczonymi). Walter ma to samo co ja, nie lubię jak się łączy rzeczy do siebie totalnie nie pasujące jak np. jogurt i orzechy.

Sonia „odpoczywa” poza domem

Sonia zaznaje „odpoczynku” poza domem. Moja codzienność stała się jej codziennością a jej moją. Tatuś musi sobie przypomnieć co to znaczy zająć się i jedzeniem i dziećmi i sprzątaniem i… Cudowna ta nasza mamusia!

Mamy nadzieję, że krótki zabieg nie wpłynie na sprawność Sonii, jest niezastąpiona. Musimy codziennie okazywać więcej szacunku za to co dla nas robi!

Święta były i to nie jedne

Ale mamy tyły. Święta Bożego Narodzenia obchodziliśmy w licznym, rodzinnym gronie. Tydzień przed ich rozpoczęciem, przyjechała moja mama, Renata, a Ewa wraz z Janiną dojeżdżały do nas w Wigilię oraz I i II Święto. Atmosferę mieliśmy udaną, padał śnieg, przygrywały kolędy, chodziliśmy na msze, na sanki, ale z jedzeniem niestety przesadzliśmy. Było przesmacznie ze stekami z tuńczyka, barszczem, karpiem w słodkim sosie Ewy, kapustą z grzybkami, makiełkami, piernikiem, kaczką, kurczakiem z dynią dla dzieci oraz słodkościami od Renaty i tradycyjnie ciastkami Ewy. Prezentów była cała masa pod choinką. Najwięcej dla dzieci, bo one najbardziej się cieszą z niespodzianek w paczkach.

Jednak jak już wspomniałam, nie jedne święta już minęły. Jak co roku, urodzinowe świętowanie rozpoczął 17 stycznia Wojtek.

Moc życzeń; radości życia w wierze i miłości, całusów i uścisków od najbliższych!

Idą Święta

Jeszcze tylko posprzatać trzeba, ugotować, prezenty zorganizować, przemyśleć, choinkę kupić, ozdobić mieszkanie.
To już za tydzień Wigilia!

Mikołaj 2010

Ale się dzisiaj działo!!!
Wiktor na przedstawienie, Walter i Weronika do przedszkola, ja do Zulassungstelle wy- i zarejestrować samochody. Sonia przyjmowała moją mamę z prezentami, Renata przyjechała – z prezentami – i zostanie jakiś czas. Ja pojechałem pociągiem do Kolonii po samochód. Dawno nie miałem okazji tak długo czytać Pochłonąłem całą książkę („Miasto na górze” Bułyczowa), podróż minęła bardzo szybko. Przed godziną wróciłem naszym nowym Voyagerem.
Dzieci po dzisiejszym dniu padły, każdy dostał masę prezentów. Walter dostał do kompletu Buzza Lightyera, Weronika w pełni wyposażoną kuchnię, Wincent pierwszy komplet autek. Słodyczy tony po dzisiejszym dniu! Rewe pokazało się z najlepszej strony – zapakowali dzieciakom do kozaków tylko owoce!
Wiktor już chyba jutro przeniesie się do naszej byłej sypialni, czeka tam już na niego nowe łóżko. Biurko zakupione na ebaju odbiorę jutro. Można powiedzieć, że ma komplet.

3 miesiące!

Witamy po przerwie.

Trzy miesiące nie pisaliśmy, gdyż:

  • Wincent — wiadomo,
  • Weronika — nie spodziewaliśmy się takich przejść,
  • Wiktor — szkoła i j.w.,
  • Walter — on jeden zasługuje na pochwałę (Wincent nie startuje w tym konkursie)
  • czterdzieści dni czekać musieliśmy na uwolnienie domeny.

Teraz już raczej na bieżąco będziemy się dzielić tym co mamy.

Sezon grilowy zamkneliśmy w niedzielę w Finthen, teaz tylko czekamy aż Weronika pójdzie do przedszkola.

Urodziny Sonii

Najfajniejsze było położyć się spać wczoraj. Po całym tygodniu gotowania, lepienia i użerania się w kuchni, nie dało sę niedocenić tak podstawowej rzeczy jak możliwość odpoczęcia.
Bardzo dobrze się wczoraj bawiliśmy. Dzieci dokazywały w swoim pokoju, nam dane było porozmawiać i podjeść do syta. Nawet żurek, choć kombinowany wyszedł smaczny. Jako pole doswiadzczalne przed Bożym Narodzeniem… Pierogi się udały, pasztet być może trochę za suchy… Atmosfera wśród gości różna…
Nowy aparat uwiecznił kilka ciekawych ujęć, które lada chwila pojawią się w galerii.