Dłużyzny w Kolonii

Jak już pisałem ktoś robi wielka kasę na tym, że każde dziecko musi posiadać paszport. Nawet niemieckie koleje korzystają z tego.
Wczoraj pojechałem do Kolonii aby odebrać „na szybko” przygotowane paszporty dla Weroniki, Waltera i Wincenta. Spodziewałem się, po poprzedniej wizycie, ze spędzę tam w kolejce co najmniej kilka godzin. Okazało się jednak, ze starczyło 30 minut. Tak wiec o 0945 miałem już paszporty w ręku i nie pozostało mi nic więcej jak tylko przeczekać.
Miałem ze sobą hulajnogę Waltera, dzięki temu moglem coś więcej zobaczyć niż gdybym miał to wszystko zwiedzić pieszo.
Nad Renem jest wiadukt, na którego płocie ludzie wieszają kłódki. Na ten temat można poczytać w sieci zapewne, ale mnie najbardziej chodzi o końcowy (choć o końcu tu nigdy się chyba nie da powiedzieć) efekt. Zdjęcie do zobaczenia w galerii.
Jedno jest pewne, że musimy tam pojechać jeszcze raz aby zwiedzić katedrę i wejść na jej szczyt. Poza tym w Kolonii jest o wiele więcej centrum w centrum, można tam poszaleć w sklepach;-)