Koniec wakacji, początek…

Po trzy tygodniowej przerwie, chłopcy poszli dzisiaj do przedszkola. Trochę zawstydzeni, ale z radością przywitali swoich wychowawców i kolegów. Urośli. Pewnie dlatego, że wakacje spędzili aktywnie i daleko od domu. Na samym początku pojechali do babci Renaty do Poznania. W obie strony zawiozła chłopców babcia Ewa. W Polsce spędzili różnorodnie  prawie dwa tygodnie. Odwiedzali place zabaw, pływalnie, oba ZOO, rodzinę, ale przede wszystkim spędzali czas z Babcią. To były prawdziwe ciekawe wakacje na luzie i wesoło. I to nie tylko dla chłopców. My też zamiast zaległych spraw nadrabialiśmy … odpoczywanie. A biedna Weronika tęskniła za towarzystwem.

Po powrocie chłopaków, ostatni tydzień spędziliśmy razem. Jeździliśmy na rowerach, puszczaliśmy latawiec … o ile dzieci cieszy to bardzo, to nas jeszcze bardziej, byliśmy w parku ze znajomymi, a skończyliśmy u Ewy z grilowaniem na ogródku. Tam chłopcy spędzili miło weekend i zakończyli wakacje.

O ile wakacje były miłe i udane, o tyle start w codzienność niestety nie. Dzieci są marudne, podziębione, Wojtek z Ewą cały dzień robili zeznanie podatkowe, a na koniec Wojtek przeze mnie rozciął sobie głowę o szafkę w kuchni.

Daj Boże oby dalej było lepiej!