Pierwszy! Od tego się zaczęło

Siedem dni spędzonych pod wspaniałą opieką personelu Oddziału Noworodkowego II, i rodzinka wreszcie mogła wrócić do domu w komplecie:-) Mogliśmy się już wspólnie cieszyć szczęściem rodzinnym. Tego dnia, przed odebraniem pacjentów, Wojtek odebrał zamówiony wózek. Dało się go zamontować w samochodzie, mogliśmy więc wrócić do domu własnym środkiem transportu (czyt. Opel Korsa). W domu, jak to w domu, uspokoiliśmy się na tyle, że mogliśmy wkręcać się w tryby codziennego opiekowania się takim maleństwem. Tu Wiktor okazał się wspaniałym dzidziulkiem. Tylko śpi, śpi i śpi. Potem woła jeść i dalej śpi. Jak dotychczas niewiele się to zmienia. Może brzuszek mu trochę doskwiera, ale poza tym miód malina. Mama wstaje do niego w nocy, bo tata nie ma tego, co ma mama;-) Kąpiele urządza za to tata, i są one przez Wiktora uwielbiane! Płacze dopiero jak się go wyciągnie z wody. Z niecierpliwością czekamy na odpadnięcie kikucika pępowiny, wtedy „pójdziemy na głębszą wodę”.