Święta były i to nie jedne

Ale mamy tyły. Święta Bożego Narodzenia obchodziliśmy w licznym, rodzinnym gronie. Tydzień przed ich rozpoczęciem, przyjechała moja mama, Renata, a Ewa wraz z Janiną dojeżdżały do nas w Wigilię oraz I i II Święto. Atmosferę mieliśmy udaną, padał śnieg, przygrywały kolędy, chodziliśmy na msze, na sanki, ale z jedzeniem niestety przesadzliśmy. Było przesmacznie ze stekami z tuńczyka, barszczem, karpiem w słodkim sosie Ewy, kapustą z grzybkami, makiełkami, piernikiem, kaczką, kurczakiem z dynią dla dzieci oraz słodkościami od Renaty i tradycyjnie ciastkami Ewy. Prezentów była cała masa pod choinką. Najwięcej dla dzieci, bo one najbardziej się cieszą z niespodzianek w paczkach.

Jednak jak już wspomniałam, nie jedne święta już minęły. Jak co roku, urodzinowe świętowanie rozpoczął 17 stycznia Wojtek.

Moc życzeń; radości życia w wierze i miłości, całusów i uścisków od najbliższych!