Wiosna

Oj piękny to czas, piękny. Wszysko kwitnie, budzi się do życia, jest ciepło. A u nas, podobnie. Dzieci rosną, rozwijają się dobrze, a my spieszymy się, żeby za nimi nadążyć. Wiktor i Walter zaczęli trenowć Taekwondo. Chłopakom się podoba, a nam jeszcze bardziej. Poza samą sztuką uprawiania sportu, tego sportu, tu liczy się jeszcze i przede wszystkim dyscyplina. Tego nam trzeba! A zabawę i przyjemność ze spotkania z kolegami i koleżankami też mają. Weronika 01 kwietnia rozpoczyna przedszkole całodniowe. Hurra! To dobrze dla niej z uwagi na kontakt z dziećmi, naukę języka i ruch, a dla mnie jeszcze lepiej. Teraz z Wincencikiem, który raczkuje jak szalony i pewnie wkrótce ruszy na dwóch kończynach, będziemy mieli więcej czasu dla siebie. A ja mam nadzieję bardziej zadbać o mieszkanie i nie tylko.
Wrótce rozpoczynamy wielkie urodzinowe świętowanie. Pierwszy Wiktor 6 kwietnia obchodzić będzie 7 siódme urodziny. Następnie 29 kwietnie będzie 1 roczek Wincenta. W maju Walter 9 dziewiątego, a Weronika 15 piętnastego mają swoje urodziny. Jak było, napiszemy później.

Święta były i to nie jedne

Ale mamy tyły. Święta Bożego Narodzenia obchodziliśmy w licznym, rodzinnym gronie. Tydzień przed ich rozpoczęciem, przyjechała moja mama, Renata, a Ewa wraz z Janiną dojeżdżały do nas w Wigilię oraz I i II Święto. Atmosferę mieliśmy udaną, padał śnieg, przygrywały kolędy, chodziliśmy na msze, na sanki, ale z jedzeniem niestety przesadzliśmy. Było przesmacznie ze stekami z tuńczyka, barszczem, karpiem w słodkim sosie Ewy, kapustą z grzybkami, makiełkami, piernikiem, kaczką, kurczakiem z dynią dla dzieci oraz słodkościami od Renaty i tradycyjnie ciastkami Ewy. Prezentów była cała masa pod choinką. Najwięcej dla dzieci, bo one najbardziej się cieszą z niespodzianek w paczkach.

Jednak jak już wspomniałam, nie jedne święta już minęły. Jak co roku, urodzinowe świętowanie rozpoczął 17 stycznia Wojtek.

Moc życzeń; radości życia w wierze i miłości, całusów i uścisków od najbliższych!

Idą Święta

Jeszcze tylko posprzatać trzeba, ugotować, prezenty zorganizować, przemyśleć, choinkę kupić, ozdobić mieszkanie.
To już za tydzień Wigilia!

Mikołaj 2010

Ale się dzisiaj działo!!!
Wiktor na przedstawienie, Walter i Weronika do przedszkola, ja do Zulassungstelle wy- i zarejestrować samochody. Sonia przyjmowała moją mamę z prezentami, Renata przyjechała – z prezentami – i zostanie jakiś czas. Ja pojechałem pociągiem do Kolonii po samochód. Dawno nie miałem okazji tak długo czytać Pochłonąłem całą książkę („Miasto na górze” Bułyczowa), podróż minęła bardzo szybko. Przed godziną wróciłem naszym nowym Voyagerem.
Dzieci po dzisiejszym dniu padły, każdy dostał masę prezentów. Walter dostał do kompletu Buzza Lightyera, Weronika w pełni wyposażoną kuchnię, Wincent pierwszy komplet autek. Słodyczy tony po dzisiejszym dniu! Rewe pokazało się z najlepszej strony – zapakowali dzieciakom do kozaków tylko owoce!
Wiktor już chyba jutro przeniesie się do naszej byłej sypialni, czeka tam już na niego nowe łóżko. Biurko zakupione na ebaju odbiorę jutro. Można powiedzieć, że ma komplet.

Pół roku minęło…

…jak z bata strzelił. Wincencik, podbnie jak pozostała trójka w tym okresie, był bardzo spokojny. Poza pragnieniem jedzenia, nie dawał o sobie znać. Co trzeba zaznaczyć, Wincent jest naszym najpogodniejszym dzieckiem. Nikt nie umiał się tak „chichrać” jak on potrafi. Oby tak dalej! Jest bardzo podobny do Walterka, nie tylko zewnętrznie. Dlatego też dobrze się rozumieją. To mamy 2:2 🙂

Jesień idzie, nie ma na to rady…

Kartony zaliczyły już przejażdżkę z piwnicy do mieszkania i z powrotem. Szafy wypełniły się odpowiednimi rzeczami na taką pogodę.
Wiktor nie ustaje w poszukiwaniach zaginionej w szkole kurtki, Weronika nadal aklimatyzuje się w przedszkolu.
Mnie dopadł jakiś ból gardła i ogólne osłabienie, Weronika i Wincent przechodzą to jakoś łagodniej.
Jeśli w sobotę nie będzie padać to zaliczymy w Finthen poprawiny zakończenia sezonu grillowego. Mama kupiła sobie rower i trzeba go poskręcać.  Renata jutro zawita do nas na tydzień w drodze do pracy.
My przygotowujemy się do przeniesienia się do innego pokoju. Musimy zwolnic sypialnię i zaadaptować ją na pokój dla Wiktora i Wincenta. Czekamy tylko na dostawę łóżka, zastanawiamy się jeszcze nad biurkiem.

Wielkanoc 2010

A plany mieliśmy niebosiężne. Po powrocie z kościoła przyszło mi jeszcze sprzątać i robić zakupy. Sonia cały dzień spędziła w kuchni. Jest 2313 a ja odkryłem, że mamy coś takiego jak strona internetowa! Po krótce więc:

  • Jeszcze kilka do kilkunastu dni i urodzi się następny nasz potomek. Szukamy imienia męskiego na W!
  • Wiktor już 6-go będzie miał sześć lat!
  • Walter jest już bardzo samodzielny i bardzo przyzwoicie radzi sobie w przedszkolu z językiem niemieckim!
  • Weronice rosną rogi!

Pierwsze urodziny w roku

obchodzi Wojtek. 17 stycznia, czyli w niedzielę skromnie, w rodzinnym gronie świętowaliśmy. Niestety uczty smakowej nie było, wręcz przeciwnie – porażka na całego. Bardzo mi przykro z tego powodu. Przepraszam. Nastęnym razem zrobimy to fachowo, po polsku, czyli kiełbacha itp. polskie jadło. Tort…może na zamówienie.
Tak czy siak, żyj nam Skarbie zdrowo ponad 100 lat!

2010 nadszedł

Jako, że jesteśmy uwiązani w domu, to udało nam się wypić lampkę pysznego wina o 0000. Towarzystwa dotrzymały nam Ewa z Janiną. Dzieci potańczyły, zjadły i poszły spać już o 2100. My natomiast oglądaliśmy – dla jednych ciekawe dla drugich mniej – filmy. Nie jesteśmy przystosowani do nocnego trybu życia, więc w łóżkach byliśmy już o 0230.
Wszystkim odwiedzającym naszą stronę życzmy w nowym roku wiele radości, miłości i cierpliwości!

Urodziny Sonii

Najfajniejsze było położyć się spać wczoraj. Po całym tygodniu gotowania, lepienia i użerania się w kuchni, nie dało sę niedocenić tak podstawowej rzeczy jak możliwość odpoczęcia.
Bardzo dobrze się wczoraj bawiliśmy. Dzieci dokazywały w swoim pokoju, nam dane było porozmawiać i podjeść do syta. Nawet żurek, choć kombinowany wyszedł smaczny. Jako pole doswiadzczalne przed Bożym Narodzeniem… Pierogi się udały, pasztet być może trochę za suchy… Atmosfera wśród gości różna…
Nowy aparat uwiecznił kilka ciekawych ujęć, które lada chwila pojawią się w galerii.

Czwarty cud

Czy ktoś już wie o co chodzi? Nie!? Chcemy ogłosić wszem i wobec, że w kwietniu 2010 przyjdzie na świat nasz czwarty potomek. Obecnie cieszymy się siódmym tygodniem życia maleństwa. Mama, czyli ja czuję się dobrze. Reszta rodzinki też 🙂
Dla tych którzy uważają to za za wiele i nie rozumieją – zostawcie to dla siebie! Dla nas to wielkie szczęście i radość. I tym zamierzamy się dzielić.

Zmiany

Tak, ostatnio trochę się nam poprzewracało. Ale mam nadzieję, że nie w głowach. Wojtek rozpoczął kurs wspomagania w poszukiwaniu pracy. Pięć dni w tygodniu po osiem godzin musi dać wymierzony efekt. Trzymamy kciuki! Ja teraz mam pełne ręce Czytaj dalej Zmiany

Witaj, świecie!

Witaj na stronie Sonii, Wojtka, Wiktora, Waltera i Weroniki Wargin!

Nie jest to dla nas i dla wielu z Was debiut. Mamy nadzieję, iż będziecie się cieszyć nią razem z nami 😀 O, właśnie tak.

Teraz przede wszystkim zapraszamy Was do odwiedzania nas!

Lato

Nastało lato, słońce grzeje niemiłosiernie. Dzieciaki mają ubaw, basen w ogrodzie wystarcza im, by się dobrze bawić. My za to cierpimy. Weronika w dzień potrzebuje wiele uwagi, Sonia jako przykładna matka daje z siebie wszystko. Ja mam pracę przy komputerze, i choć WIFI działa w ogrodzie, wolę pracować w domu.

Pierwszy! Od tego się zaczęło

Siedem dni spędzonych pod wspaniałą opieką personelu Oddziału Noworodkowego II, i rodzinka wreszcie mogła wrócić do domu w komplecie:-) Mogliśmy się już wspólnie cieszyć szczęściem rodzinnym. Tego dnia, przed odebraniem pacjentów, Wojtek odebrał zamówiony wózek. Dało się go zamontować w samochodzie, mogliśmy więc wrócić do domu własnym środkiem transportu (czyt. Opel Korsa). W domu, jak to w domu, uspokoiliśmy się na tyle, że mogliśmy wkręcać się w tryby codziennego opiekowania się takim maleństwem. Tu Wiktor okazał się wspaniałym dzidziulkiem. Tylko śpi, śpi i śpi. Potem woła jeść i dalej śpi. Jak dotychczas niewiele się to zmienia. Może brzuszek mu trochę doskwiera, ale poza tym miód malina. Mama wstaje do niego w nocy, bo tata nie ma tego, co ma mama;-) Kąpiele urządza za to tata, i są one przez Wiktora uwielbiane! Płacze dopiero jak się go wyciągnie z wody. Z niecierpliwością czekamy na odpadnięcie kikucika pępowiny, wtedy „pójdziemy na głębszą wodę”.