Jesień 2013

Jesień zaobserwowaliśmy już w czasie wakacji w Chorwacji. Ato był lipiec a nie sierpień, choć pogoda prześliczna a latka lecą, już wtedy zaczeliśmy o niej myśleć.

Dzisiaj już liście z prawie wszytkich drzew pospadały, mokro jest bez przerwy, dajemy jednak radę, nie poddajemy się jesiennej nostalgii.

Sonia znów musiała oddać pod nóż swoją stopę. Jak tak myślę intensywniej to w użyciu były również śrubokręt, młotek i dłuto…

Ostatnio zamieniliśmy dzieciom pokoje. Wiktor i Walter odrabiają teraz lekcje przy olbrzymim, trzy metrowym biurku. Zakasałem rękawy i nawoskowałem im blat z drewna niemający nic wspolnego z biurkami, które mieli wcześniej. Bardzo im się to podoba, mniejszy pokój również przypadł im do gustu.

Sonia  i ja zaczeliśmy aktywnie uczęszczać na badminton. Oprócz taekwondo, siłowni, aerobiku to dyscyplina, która daje nam najwięcej uśmiechu.

Trudniej chodzić na trzech

Sonia ma ciężkie przejścia. Po operacji ma przed sobą długi okres rehabilitacji. Całe szczęście, że Renata jest u nas, bo byłoby trudno to wszystko, co Sonia dzień w dzień przerabia, ogarnąć.
Noga wygląda już lepiej, a będzie prześlicznie jak pozbędzie się tego plastiku z nogi. Fajnie, że technologia medyczna pozwala na mobilność Sonii, zapewnia jej również bezpieczeństwo w domowym środowisku. Przed świętami planowany jest definitywny powrót do formy! Życzymy Sonii tego z całego serca!

Sonia „odpoczywa” poza domem

Sonia zaznaje „odpoczynku” poza domem. Moja codzienność stała się jej codziennością a jej moją. Tatuś musi sobie przypomnieć co to znaczy zająć się i jedzeniem i dziećmi i sprzątaniem i… Cudowna ta nasza mamusia!

Mamy nadzieję, że krótki zabieg nie wpłynie na sprawność Sonii, jest niezastąpiona. Musimy codziennie okazywać więcej szacunku za to co dla nas robi!

Wiktor już czyta

Dziś pojechaliśmy najpierw z Walterem do Logopedy, później na katechezę – Walter a do szkoły – Wiktor.
W czasie, kiedy Walter pod nadzorem pani doktor analizował różnicę pomiędzy F a W, Wiktor zaczął po raz kolejny czytać swoją pierwszą książkę czyli „Bu und Bä bekommen Besuch”. Spodziewałem się ciężkiej przeprawy. Nie doczekałem się. Wiktor jak gdyby nigdy nic przeczytał całą książkę od deski do deski w nie więcej niż pół godziny. Teraz pozostaje już tylko uzmysłowienie mu, jakie zalety ma czytanie książek. U niego jak i u Waltera zasób słów niemieckich jest ograniczony.