38 km

Można w jedno popołudnie, tak jak my dzisiaj, spontanicznie wsiąść na rowery i poprowadzić się drodze przed siebie. Największe wyzwanie czekało na Weronikę, która poraz pierwszy wsiadła na duży, 20 calowy rower. Choć nie radziła sobie z przerzutkami to tempo miała niezgorsze. Udało się nam dojechać aż do Nierstein nad rzekę, gdzie się posililiśmy pysznymi muffinkami, które Sonia zapobiegliwie zabrała z domu. Dzięki jej za to!
Ewa i Janina zapewne tego dnia również wykręciły kilka kilometrów podczas swojej rowerowej podroży po Francji. Opowiedzą za trzy tygodnie jak wrócą, pewnie zdjęć będą miały mnóstwo.

Nierstein – wycieczka

Zgodnie ze zwyczajem, jak co roku, odbyła się wycieczka organizowana przez Polską Szkołę. W tym roku mieliśmy objazd winnic od Niersten do Bodenheim. Bardzo malownicza przejażdżka, taka która na rowerach byłaby dla nas niewykonalna. Poczęstowano nas tam sychym prowiantem i winem – nie w naszym guście. Ale sama wycieczka była przednia!
Kilka zdjęć w galerii, zapraszamy!

Coraz szybciej

Weronia-kamikadzeChoć to wygląda dobrze na zdjęciu w rzeczywistości jest inaczej.
Weronika potrafi jeździć na rowerze, jest to nie zaprzeczalny fakt. Nie potrafi jednak za dobrze hamować. Dlatego wyjazd do miasta przyprawiony jest dużą dozą stresu. Nadszedł już czas by i tę umiejętność Weronice wpoić. Nie jest to jednak takie proste jak się wydaje, czeka nas syzyfowa praca. Dla Weroniki bezpieczeństwa musimy się jej jednak podjąć.

Przyziemienie

Walter dziś po raz pierwszy jeździł na odziedziczonym po Wiktorze rowerze. Mania prędkości dała o sobie znać, przeznaczenie może również. Mania prędkości bo przyziemienie, przeznaczenie bo jak! Tak profesjonalnie się złożył i wywinął, że pozazdrościć zwinności. Obrażenia jak na prędkość i okoliczności prawie żadne. Szkoda, że tego nie uwieczniłem na filmie czy fotce. Szacunek!